Ranking


Popularna zawartość

Treść z najwyższą oceną od 05/24/17 uwzględniając wszystkie działy

  1. Razorblade1967

    Stalin atakuje zachód w maju '45

    Andreas z tym "morale" to dość dyskusyjne... bo to bardzo ogólne pojęcie i można je różnie rozumieć. Z determinacją w walce to przy porównaniu bywać by mogło różnie... tyle, że to coś trudne do "zmierzenia". Ale obawiam się, że nieco trudniej nawet byłoby osiągnąć odpowiednią determinację w walce żołnierzy amerykańskich przeciwko radzieckim niż odwrotnie. Natomiast to co napisałeś o "amerykańskiej drużynie" bynajmniej nie jest prawdą. Jak rozumiem jesteśmy w 1945? No to przepraszam ile pistoletów maszynowych miała wtedy amerykańska drużyna? Coś pomiędzy zero, a nic... bo w kompanii piechoty było aż 6 (słownie sześć) pistoletów maszynowych i to jako dodatkowa broń kompanii - która nie była na stałe przydzielona żołnierzom. Właśnie dlatego nie mieli "parcia" na pm-y bo mieli karabiny i karabinki samopowtarzalne. Ilość pistoletów maszynowych była o wiele większa w strukturach ACz i to szczególnie na poziomie drużyn - bo właśnie braki karabinów samopowtarzalnych (wiemy oczywiście dlaczego nastąpiły - konieczność ewakuacji przemysłu i masowej produkcji, która mogła być realizowana tylko w zakresie karabinu powtarzalnego) nadrabiano przydzielając pozaetatowe pistolety maszynowe - tak, że praktyce w drużynach pod koniec wojny były to często proporcje "pół na pół" (kb/kbk i pm). Amerykańskie plutony strzelców nawet w Korei nie miały pistoletów maszynowych... dalej była to mieszanina kb M1 i kbk M1/M2. W praktyce taka broń na niskich szczeblach piechoty pojawiała się sporadycznie i poza etatowo. Podobnie z kwestiami tych ilości "ciężkiej broni maszynowej"... Wcale w 1945 nie było jej specjalnie więcej w USArmy jak w ACz. Jeśli mówimy o strukturach piechoty to były to ilości porównywalne. To nie w broni strzeleckiej była przewaga USA nad ZSRR - pomimo tego, że ci pierwsi mieli kb/kbk samopowtarzalne i powoli też kbk samoczynno-samopowtarzalne, bo ci drudzy mieli znaczącą przewagę w ilości pistoletów maszynowych. W broni maszynowej bynajmniej Amerykanie przewagi nie mieli, bo przypomnę, że w piechocie to dalej były BAR-y i to w ilości jeden na drużynę (nie patrzmy na USMC), bo drugi BAR to dopiero Korea i to wcale nie na początku. Jakościowo to w 1945 też nijakiej przewagi w broni maszynowej nie mieli... wręcz biorąc pod uwagę zwiększające się nasycenie ACz np. ckm-ami typu SG byli pod tym względem w gorszej sytuacji. Przewaga USA to przede wszystkim lotnictwo, a na lądzie jak słusznie zauważasz kwestie łączności, nasycenie ciężkim sprzętem, a ja dodam jeszcze - że przede wszystkim rozbudowanej i bardzo skutecznej logistyki, w czym niebagatelne znaczenie miał transport i motoryzacja na wysokim poziomie. Zapominamy jeszcze o jednym fakcie... Amerykanie już jesienią 1945 mogli zacząć "sadzić grzybki", a to wtedy mógł być "czynnik rozstrzygający" - szczególnie, że lotnictwo radzieckie to mogło im wtedy... delikatnie mówiąc "naskoczyć". Zresztą nawet i bez "grzybków" to lotnictwo amerykańsko-brytyjskie mogło wiele formacji radzieckich po prostu "wybombardować z wojny" i w sumie niewiele mogliby na to poradzić. Ich OPL i lotnictwo to może i czasem starczało na przetrzebioną latami wojny oraz z konieczności zaangażowaną do obrony Niemiec LW (a i tak nie do końca), ale w walce z siłami lotniczymi USA + WB wypadli by raczej żałośnie nieskutecznie.
    2 Punkty
  2. secesjonista

    Karpacka nafta w służbie III Rzeszy

    "Wkraczające na te tereny oddziały niemieckie skierowane do zabezpieczenia zagłębia naftowego obawiały się, że władze sowieckie zdążyły na czas zniszczyć instalacje naftowe i rafinerie. W rzeczywistości jednak wpadły w ręce Niemców w dużej mierze w stanie nienaruszonym i pod olbrzymią presją udało się ponownie uruchomić produkcję jeszcze jesienią 1941 r.23 Wydobycie przejęło niemieckie konsorcjum działające początkowo pod nazwą Beskiden Öl AG, które eksplorowało złoża w Galicji Zachodniej i później zmieniło nazwę na Karpaten Öl AG [w zasadzie, powstało z połączenia Beskiden i Verwertungsgesellschaft GmbH - uwaga moja]. Władze okupacyjne zezwoliły na ogromne inwestycje we wschodniej Polsce. W całej Galicji udawało się wydobywać rocznie ok. 1,2 mln t ropy naftowej, nie osiągnięto jednak średniej wielkości wydobycia z czasów II RP. Wyprodukowane paliwo albo trafiało do niemieckich wojsk walczących na południowym odcinku frontu, albo wykorzystywano je do mechanizacji rolnictwa w GG i Komisariacie Rzeszy Ukraina. Początkowo galicyjska ropa nie miała większego znaczenia dla Niemców, którzy w działaniach wojennych opierali się przede wszystkim na dostawach z Rumunii i Kotliny Wiedeńskiej oraz na benzynie syntetycznej z niemieckich fabryk. Ale kiedy w 1942 r. nie udało im się zdobyć złóż kaukaskich, wzrost wydobycia w Galicji zaczął być istotny. Wprawdzie nawet wówczas ropa galicyjska stanowiła jedynie 3–4 proc. wytwarzanej w Niemczech, to jednak wkład Galicji w ogólną produkcję był największy spośród zaangażowanych w tym zakresie wszystkich okupowanych terytoriów". /D. Pohl "Niemiecka polityka ekonomiczna we wschodniej Polsce 1941–1944", "Pamięć i Sprawiedliwość", nr 1 (14), 2009, s. 99-100/ Jeśli chodzi o radziecką eksploatację: "Wydobycie i przetwórstwo ropy naftowej wzrosło najwyżej o 10 proc. w porównaniu do okresu przedwojennego. Według danych polskiego wywiadu, w 1940 r. w Zagłębiu Drohobycko-Borysławskim wydobyto ok. 342 300 ton ropy naftowej i około 500 mln m sześc. gazu ziemnego, a według historiografii sowieckiej, w tym samym okresie wydobyto 352, 8 tys. t ropy naftowej i 495,1 mln m sześc. gazu ziemnego. Są to więc dane zbliżone". /M. Wierzbicki "Sowiecka polityka ekonomiczna na ziemiach wschodnich przedwojennej Polski (tzw. Zachodniej Ukrainie i Zachodniej Białorusi) w latach 1939–1941", tamże, s. 219/
    1 Punkty
  3. secesjonista

    Broń czarnoprochowa

    Mam nadzieję, iż wszyscy zorientowali się, że oczywiście nieco sobie tu zażartowałem. Atoli jeśli - nie, to wyjaśniam, że chodzi o broń użytą w filmie: "Ale już zupełnie nieprawdopodobnie prezentuje się Jan Englert, grający dowodzącego akcją „Orszę” i dumnie dzierżący rewolwer – co prawda francuski, ale… jedenastomilimetrowy czarnoprochowy wz. 1873!". /M. Mackiewicz "Arsenał pod Arsenałem", "pamięć.pl" Biuletyn IPN, nr 3 (24), 2014, s. 61/ Co do: "Werndle a plecy kawalerzystów" (i nie tylko kawalerzystów), poza tym, że z racji długości i wagi broń ta niezbyt się nadawała dla tej formacji, może pewien dyskomfort sprawiał fakt, iż trzeba było dla tej broni improwizować pasy? "Początkowo zostały wydane karabiny Werndla – i to bez bagnetów i pasów, które otrzymała piechota dopiero w Miechowie (...) Uzbrojenie, umundurowanie i wyekwipowanie szwadronu było bardzo różnorodne. Broń była rozmaitych systemów, kalibru, pochodzenia i wielkości: krótkie karabinki Mannlichera, stanowiące dumę i przedmiot zazdrości, karabiny Kropatschka, a nawet okrutne Werndle, wybijające rany na plecach kawalerzystów, wreszcie rosyjskie przedpotopowe „Berdanki” zgodnie sekundujące w potrzebie karabinom Werndla". /A.J. Narbut-Łuczyński "Historia wojenna...", s. 61 i s. 69/ "Ciężkie karabiny Werndla z braku pasów, których nie otrzymano, noszono na sznurkach...". /A. Chmielarz "Przyczynek...", s. 100/ Produkcję tego typu prochu kontynuowano jeszcze w dwudziestoleciu międzywojennym, zarówno w wersji przeznaczonej dla potrzeb cywilnych jak i wojskowych. Choćby z opracowania tyczącego się młynów prochowych w Mąkolnie możemy się dowiedzieć, że: "Kiedy 28 lipca 1914 roku wybuchła I wojna światowa wzrosło nagle zapotrzebowanie na czarny proch i lonty dla armii (...) Proch myśliwski (Jagd – Pulver) - gatunek prochu strzeleckiego przeznaczony dla myśliwych. Produkowano go w 4 frakcjach ziarnowych (od 0,4 mm do 1,2 mm). Był pierwszym i najdłużej produkownym [tak w oryginale] gatunkiem czarnego prochu strzeleckiego w Mąkolnie. Proch marki „Adler“, o ciężarze właściwym 1,80 g/cm³, sprzedawany był w szczelnych opakowaniach jeszcze w 1939 roku". /E. Salwach "Historia produkcji prochu czarnego w Mąkolnie", Złoty Stok 2016, edycja elektroniczna, b.p./ I jeszcze: "Pod koniec 1919 roku, w Niewiadowie, zostały utworzone Zakłady Chemiczne „Nitrat” Spółka Akcyjna. W styczniu 1920 roku Główny Urząd Zaopatrzenia Armii podpisał umowę, według której fabryka miała produkować corocznie w okresie dziesięciu lat 600 ton prochów nitrocelulozowego i nitroglicerynowego, 150 ton prochu czarnego oraz 600 ton trotylu na potrzeby wojska. Materiały te miały być produkowane w gatunkach odpowiadających elaboracji amunicji strzeleckiej, artyleryjskiej i granatów ręcznych (...) Lonty czarnoprochowe stosowane do opóźniaczy zapalników wytwarzane były w przez Spółkę Akcyjną „Lignoza” w dwóch zakładach mieszczących się w Bieruniu Starym i Krywałdzie". /G. Franczyk "Polskie granaty 1919-1939", Kraków 2019, s. 18 i s. 19/
    1 Punkty
  4. secesjonista

    Ersatze

    Chodzi o cywili czy żołnierzy? To raczej nie był erzac - a nieuczciwa praktyka? Niemcy dysponowali tańszym zamiennikiem stworzonym przez dwójkę chemików: Hermanna Staudingera i Paula Immerwahra, który produkowano w Chemische Fabrik Dr. Höhn & Co., w Neuss nad Renem. To nie tyle zamienniki, co sięganie po nowe "produkty", ale warte przywołania. Władze miasta Wrocławia doszły do wniosku, że nie może być tak, iż po okolicy latają wrony "całkiem bezpożytecznie", zatem polecono by wybrać z gniazd młode wrony (uzbierało się ich 500) i przekazano je handlarzom zwierzyny, ustalając cenę sprzedaży na 30 fenigów ("Gazeta Toruńska", nr 113, 16 maja 1916). Ciekawe na ile była to atrakcyjna cena? W samym Toruniu wojenny urząd spożywczy ustalił ceny za tego ptaka: "strzelcom wolno brać 0,60 do 1 mk, za wronę młodą, w handlu detalicznym kosztować ma wrona 1,10 do 1,60 mk. W miastach ponad 100tys. mieszkańców można przekroczyć ceny te o 20 fen." ("Gazeta Toruńska", nr 111, 16 maja 1917). Co istotne na wrony nie wymagano specjalnej karty polowań. /info za: M.P. Wiśniewski "Udko z wrony?"; dostępne na: kamiennakamieniu.wordpress.com/ Nieco o skali: "Gospodarka niemiecka próbowała radzić sobie z niedoborem, produkując tzw. ersatze, czyli zamienniki. To właśnie podczas I wojny światowej w Niemczech pojawiło się 11 tysięcy produktów zastępczych, w tym np. 837 rodzajów bezmięsnych kiełbas i 511 rodzajów kawy z różnymi dodatkami". / K. Urbanowicz "Koszalin historie mało znane", Koszalin 2016, s. 159/ Nie powinno zabraknąć wątku językowego... Polacy byli niechętni ersatzom i nie chodzi o jakość zamienników, wielu nie podobała się obca nazwa, na ogół posługiwano się terminem: surogat, choć w dyskusjach np. na łamach "Kurjera Lwowskiego" pojawiały się bardziej "egzotyczne" propozycje, typu: "oszustka", "oszukanka" czy "zastępka".
    1 Punkty
  5. secesjonista

    Broń czarnoprochowa

    Dodajmy, że ta broń wzbudzała dość ambiwalentne odczucia: "Główny obóz etapowy dla oddziałów, które wyruszały do Królestwa, zorganizował na polecenie Piłsudskiego M. Norwid-Neugebauer. Po zdaniu swojej kompanii Wacławowi Scaevoli-Wieczorkiewiczowi, 5 sierpnia rano przybył on do Krzeszowic w towarzystwie dwóch podoficerów i lekarza Władysława Bystrama-Stryjeńskiego. Jednocześnie do Skały, miejscowości znajdującej się już na terenie Rosji, wysłano innego oficera z zadaniem zebrania furmanek dla szybkiego przewiezienia oddziałów w ślad za 1. kompanią kadrową. 6 sierpnia do Krzeszowic przymaszerował oddział ok. 400—500 strzelców pod dowództwem Wieczorkiewicza. W czasie rozdawania strzelcom werndli (jednostrzałowy karabin, model z 1873 r. kal. 11 mm) doszło do niesubordynacji znacznej części strzelców. Odmówili oni przyjmowania przestarzałej broni. Incydent zlikwidowali Norwid i Piłsudski. Również w następnych dniach przekazywanie przez Austriaków werndli wywoływało w polskich szeregach oburzenie. Austriacy nie dawali innej broni, bowiem zarządzenia austriackiego ministra obrony krajowej Friedricha von Georgi z 3 sierpnia nie zezwalały na wydawanie członkom organizacji militarnych karabinów wielostrzałowych". /M. Klimecki "Oddziały strzeleckie lipiec - sierpień 1914 R.", "Studia i Materiały do Historii Wojskowości", T. XXX, 1988, s. 255/ "Jak wspomina Józef Piłsudski: "...Lżej odetchnąłem, gdym zobaczył moje bataliony przechodzące koło mnie z nowoczesną bronią. Nie tak patrzyli na to niektórzy z moich żołnierzy. Już się zdążyli przyzwyczaić do swoich karabinów. Szczególnie górale z II batalionu narzekali na broń. Werndle były ciężkie, dużo czuło się, że ma się coś w garści. Miały one bagnety ledwie nie na dłoń szerokie, kule wyglądały jak średniej wielkości ziemniaki - to ci była broń. A te zabawki jakieś "Czy tym aby można zabić nieprzyjaciela?" - martwili się górale". /T.Z. Pluta "Życiorys mojego dziadka Legionisty Józefa Pluty"/ Tu co nieco o użyciu przez inne armie broni czarno-prochowej: www.virdea.net - Steve Jackson "The Last Black Powder Rifle".
    1 Punkty
  6. secesjonista

    Broń czarnoprochowa

    "I kompania kadrowa polskich oddziałów strzeleckich, która wyruszyła z Krakowa 6 sierpnia 1914 r. podobnie jak i postępujące za nią pododdziały batalionu strzeleckiego, nie otrzymały, z wyjątkiem karabinów Werndla dla jednej kompanii, żadnego wyekwipowania (...) Podczas utarczek z następującymi Rosjanami nad Wisłą w okolicach Opatowa i Nowego Korczyna nastąpiła całkowita wymiana karabinów systemu Werndla na Mannlichery, która się odbyła nie drogą normalnego „fasunku”, lecz została przeprowadzona przez samych żołnierzy, otrzymujących broń od cofających się wojsk grupy generała Kummera. W ten sposób uzupełniono około 1000 karabinów. Przy rozpoczęciu marszu na Dęblin uzbrojenie wszystkich było jednolite. Pozostałe Werndle odesłano na tyły". /A.Chmielarz "Przyczynek do dziejów intendentury I Brygady Legionów Polskich do maja 1916 roku", "Przegląd Historyczno-Wojskowy", 14 (65)/1 (243), 2013, s. 100, s. 106/ Raczej tak, skoro: "Rzecz zrozumiała, że przy takim stanie wyekwipowania w pierwszych tygodniach walk i uciążliwych marszów gubienie amunicji lub samowolne jej wyzbywanie się było na porządku dziennym. Niemniej jednak usprawiedliwionym był rozkaz szefa Sztabu Sosnkowskiego, kiedy żądał stałej kontroli amunicji przez wszystkich dowódców i „przepędzania” winnych jej trwonienia, bo wszakże bezpieczeństwo każdego z osobna i całego oddziału oraz powodzenie każdego przedsięwzięcia bojowego zależało od ilości posiadanej w danej chwili amunicji, o której dowozie w czasie walki w owym okresie niepodobna było myśleć. Położenie pod tym względem niewiele się zmieniło i za Wisłą, kiedy oddziały otrzymały i broń powtarzalną, i ekwipunek, który pozwalał wygodniej i śmielej ruszać się w terenie. Austriacy wydali wtenczas tak małą ilość amunicji, że Piłsudski musiał kilkakrotnie odnosić się do Komendy Legionów z żądaniem jej uzupełnienia, a nawet jeden z batalionów przy wymarszu ze Szczucina musiał złożyć na wozy otrzymane Mannlichery, do których nie starczyło naboi, i dźwigać nadal przez pewien czas stare Werndle, do których przynajmniej była amunicja". /A.J. Narbut-Łuczyński "Historia wojenna Legionów Polskich. Powstanie i działalność bojowa Oddziału Józefa Piłsudskiego (VIII - XI 1914)", wyd. elektroniczne, dostępne na: caw.wp.mil.pl, s. 61; podkreślenie - moje/ Nie wszyscy... "Uzbrojenie, umundurowanie i wyekwipowanie szwadronu było bardzo różnorodne. Broń była rozmaitych systemów, kalibru, pochodzenia i wielkości: krótkie karabinki Mannlichera, stanowiące dumę i przedmiot zazdrości, karabiny Kropatschka, a nawet okrutne Werndle, wybijające rany na plecach kawalerzystów, wreszcie rosyjskie przedpotopowe „Berdanki” zgodnie sekundujące w potrzebie karabinom Werndla". /tamże, s. 69/
    1 Punkty
  7. Razorblade1967

    Broń czarnoprochowa

    Swego czasu popełniłem artykuł w BiA (wtedy gdy jeszcze to pismo było pismem o broni - obecnie już zmieniło profil i zespół redakcyjny) w temacie broni z początków WP - http://www.altair.com.pl/magazines/issue?issue_id=733 Wzory broni strzelającej amunicją elaborowaną prochem czarnym używane w WP - do czasu uporządkowania systemu uzbrojenia w 1921: Broń francuska: - 11 mm karabin Gras-Kropatschek wz. 1874/85 (11 mm x 59R Gras) - 11 mm karabin Gras wz. 1874 (11 mm x 59R Gras) - 11 mm karabinek kawaleryjski Gras wz. 1874 (11 mm x 59R Gras) - 11 mm karabinek artylerii Gras wz. 1874 (11 mm x 59R Gras) Broń austriacka: - 11,15 mm karabin Werndl wz. 1873/77 (11,15mm x 58R Werndl) - 11,15 mm karabinek Werndl wz. 1873/77 (11,15mm x 58R Werndl) Broń niemiecka: - 11,15 mm karabin wz. 1871 (11,15 mm x 60R) - 11,15 mm karabinek wz. 1871 (11,15 mm x 60R) Broń rosyjska: - 10,67 mm karabin piechoty Berdan wz. 1870 (10,67mm x 58R) - 10,67 mm karabin dragoński Berdan wz. 1870 (10,67mm x 58R) - 10,67 mm karabinek Berdan wz. 1870 (10,67mm x 58R) Broń włoska: - 10,35mm karabin Vetterli-Vitali wz. 1870/87 (10,35mm x 47R) Posiadanie powyższych typów i wzorów broni strzelającej amunicją elaborowaną prochem czarnym w latach 1918-1921 jest potwierdzone przez materiały pochodzące z WP IIRP m.in. można to znaleźć choćby w Ilustrowanym Słownictwie Materjału Uzbrojenia z 1931. Oczywiście nie wyklucza to posiadania jakiś pojedynczych egzemplarzy innych wzorów, ale powyższe były na tyle rozpowszechnione i używane, że uznano je za warte umieścić w wojskowych wydawnictwach - były oficjalnie zaliczone do wzorów broni używanych w WP. Oczywiście tej broni nie używano już w pierwszej linii, ale w okresie np. wojny z Rosją (1919-21) stanowiły uzbrojenie części żołnierzy na tyłach. Wycofano je definitywnie z chwilą porządkowania systemu uzbrojenia po wojnie z Rosją, zresztą razem z częścią broni posiadanej w mniejszych ilościach, która strzelała nietypową dla WP amunicją elaborowaną prochem bezdymnym, bo pozostawiono tylko broń strzelającą amunicją: - 7,92mm x 57IS - 8mm x 50R Label - 8mm x 50R Mannlicher - 7,7mm x 56R (ta tylko przejściowo w 30 DP) Ależ oczywiście, że produkowano... produkuje się go zresztą do dzisiaj. W okresie międzywojennym miał jeszcze jak najbardziej militarne zastosowanie - choćby był używany w niektórych pociskach artyleryjskich.
    1 Punkty
  8. Speedy

    Stalin atakuje zachód w maju '45

    He he, no a nie? Gdyby nie chińska interwencja, to byłoby po Kimie. Po kontrataku z września 1950 wojska ONZ kontrolowały w pewnym momencie 90% Korei Pn. Chińska ofensywa rozpoczęta w listopadzie zepchnęła je daleko na południe, pozbierali się jednak i kontratakowali. W lipcu 1951 front ustalił się na płn. od 38. równoleżnika i rozpoczęły się rozmowy pokojowe - co i raz zrywane i dochodziło do starć, ale już o lokalnym charakterze, mającym na celu "uporządkowanie" linii frontu (np. zajęcia jakiegoś wzgórza z którego wróg miał wgląd w pozycje przeciwnika) - generalnie wygrywanych przez oddziały ONZ. he he, no a nie? Ilekroć dochodziło do konfrontacji z amerykańskim wojskiem, to Północni zbierali bęcki. Słynna ofensywa Tet, propagandowo wygrana przez komunistów, pod względem wojskowym zakończyła się klapą, a Vietcong praktycznie przestał istnieć (potem jego rolę pełniły jednostki specjalne armii Północnego Wietnamu). Dopiero w dwa lata po wycofaniu się Amerykanów Północ zebrała dość sił, by pokonać Wietnam Południowy w błyskawicznej kampanii.
    1 Punkty
  9. Bruno Wątpliwy

    Znaleziony obraz

    Sygnatura Brora Ljunggrena: https://artsignaturedictionary.com/artist/bror.ljunggren Ciężko coś powiedzieć. Raczej niepodobna, ale... Dopisek. Jeszcze parę ciekawostek: http://www.findartinfo.com/english/5/1/artist-signatures/page/44989.html http://www.findartinfo.com/english/list-prices-by-artist/5/98763/bror-ljunggren/page/2.html Inna sprawa, że podpis na zamieszczonej przez Ciebie fotografii, to prawdopodobnie nie nazwisko Ljunggren. Pierwsza w pełni widoczna litera to chyba "e" napisana w tym samym stylu, co przedostatnia. Zatem - byłoby coś w rodzaju "(...)enggren"., może (...)ienggren".
    1 Punkty