Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Dziś
  2. Mamy jakieś niemieckie relacje o bitwie pod Lenino?
  3. Tu znowu trzeba nawiązać do sytuacji w jakiej Monteskiusz pisał to co pisał. Otóż w ówczesnej Francji urząd sędziego kupowało się albo otrzymywało w spadku. Były oczywiście jakieś egzaminy ale stały się zwykłą formalnością. Krótko mówiąc by zostać sędzią nie trzeba było być dogłębnym znawcą prawa. To stąd biorą się nawiązania do systemu anglosaskiego gdzie sędzia nie musi być prawniczym ekspertem bo jest wybierany. Te anglosaskie teorie przeszczepione na kontynent europejski stają się podporą dla prawniczych nieuków i degeneratów.
  4. PO i PiS są partiami lewicowymi, z uwagi iż mamy w naszym państwie rozbudowany system socjalny. Problem polega na tym, iż o ile PO popierały interesy Niemiec w Polsce, tak PiS popiera interesy USA, co biorąc pod uwagę obecną sytuację ekonomiczną i polityczną w Europie jest rzeczą słuszną. Obserwując scenę polityczną od 1993 roku dostrzegam totalną amatorszczyznę na scenie polityczne kolejnych partii rządzących, których pierwszym krokiem po objęciu władzy było formowanie nowych urzędów państwowych w miejsce istniejących, nazywaną szumnie "reformą administracji", za co płaciliśmy, i dalej płacić będziemy my wszyscy podatnicy, z uwagi, iż nic się w tej kwestii przez ze mnie poruszanej się nie zmieni. Takie działania miały za zadanie jako nagroda zapewnienie wysokopłatnych miejsc pracy dla osób popierających daną opcję polityczną, która akurat przejęła władzę. Tym czasem takie działania są niezgodne z zasadami socjologii, socjotechniki i cybernetyki społecznej, z uwagi iż taniej dla funkcjonowania państwa by było usuwać nie wykonujących sumiennie swoich obowiązków urzędników państwowych, urzędnikami z "nadania politycznego"(ja tego nie wymyśliłem, poczytajcie Makiawellego ze zrozumieniem tekstu) . Grzebanie PiS-u przy systemie wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest niebezpieczne dla naszego systemu demokracji z uwagi, iż tworzy precedens do tego, by inne ugrupowania polityczne które obejmą władzę w Polsce w przyszłości po PiS-ie.....muszę kończyć urzędnicy przyszli do pracy
  5. Wczoraj
  6. Nie doczytałeś i pewnie nie obejrzałeś. Zmiany są złe nie tylko dlatego, że przeprowadza je PiS, ale przede wszystkim dlatego, bo PiS przeprowadza je łamiąc konstytucję (w tym zasady podziału i równoważenia), a także zwykłą przyzwoitość. I nie tylko procedura, ale i same zmiany dzielą powyższe, negatywne cechy. To, że za zło możemy także uznać przyjmowanie tych zmian przez PIS jest wyłącznie pochodną zachowania tej partii do tej pory, a nie tego - przynajmniej dla mnie - czy jest ona lewicowa, prawicowa, czy jakakolwiek. Ponieważ PiS z premedytacją łamał prawo, oszukiwał fałszywymi negocjacjami, manipulował, nie mam żadnych powodów tej partii wierzyć ani teraz, ani w przyszłości. A cel PiS-u jest oczywiście wiadomy, ale Secesjonista ma prawo się go nie domyślać, albo go popierać. Odbijając piłeczkę, należy przypuścić, że gdyby w Polsce objęła władzę jakaś partia lewicowa (nie wnikam w zagadnienie, czym jest sam PiS, lewicą, prawicą, partią patronażu, czy populistami) i robiłaby to, co PiS, to Secesjonista rozdzierałby szaty nad gwałconym Trybunałem i wymiarem sprawiedliwości. Rozwiązania dotyczące powoływania sędziów i sądów najwyższych są różne, zazwyczaj są próbą wyważenia miedzy rolą środowiska sędziowskiego, parlamentu i władzy wykonawczej. Dużą rolę odgrywają także lokalne tradycje, uwarunkowania, kultura prawna. W Szwecji np. pewną rolę odgrywa Domarnämnden. Wszelkie rozwiązania są do dyskusji, trzeba się też liczyć z tym, ze nie ma na pewno w tej materii rozwiązań idealnych, ale powinno to odbywać się w zgodzie z konstytucją, zdrowym rozsądkiem i jakąś przyzwoitością. A nie w formie wrzuty, niekonstytucyjnych projektów, nocnych głosowań, "ustawek", ordynarnej propagandy, manipulacji (np. - aktualnie - między otrzymaniem poprawek przez posłów, a posiedzeniem komisji minęło bodajże 15 minut, poprawek jest multum, złożonych przez różne partie, w tym czasie nie da rady ich wersji -zredagowanej przez Biuro Legislacyjne do głosowania - przeczytać, sprawdzić, czy nie ma błędów merytorycznych i redakcyjnych, a co dopiero przeanalizować - co to jest jakaś republika bananowa, czy środek Europy???). I jeszcze cykliści. W związku z tym najlepszym wyjściem jest przekazać pełną kontrolę nad tymi zawodami politykom PiS, którzy nijak bonzowskim podejściem nie są skażeni? Nie żartuj. Byłbym głupi i nieuczciwy, gdybym twierdził, że stan rzeczy jest dziś optymalny. Ale generalnie Polska jako demokracja i państwo prawa jeszcze była daleka od stanu idealnego. Bardzo daleko nam, jako społeczeństwu od stanu idealnego. Znając różne bolączki współczesnego, polskiego wymiaru sprawiedliwości, na pewno wolałbym jednak, aby moje i mojego Państwa sprawy były rozpatrywane przez ten wymiar, a nie przez Kaczyńskiego i jego "trójki". Ilość spraw dyscyplinarnych przeciwko sędziom jest do sprawdzenia, trochę ich było. Myślę, że jako człowiek rozsądny, zdajesz sobie sprawę, że jeżeli jakieś środowisko liczy tysiące osób, to muszą w nim być idioci, złodzieje, czy kleptomani. Postępując tak, jak PiS, czyli powtarzając sto razy rzeczywiste lub wydumane przypadki negatywne, nienawiść można rozbudzić dokładnie w stosunku do każdej grupy zawodowej. Cóż, jeżeli nie czujesz, że mamy do czynienia z powielanymi operacjami - wpierw szczujemy (np. wcześniej na Trybunał, że komunistyczny, że nie chce dać 500, że Rzepliński itp., teraz na sądy), potem łamiemy prawo i przejmujemy, zamieniając na gorsze - Twoja sprawa. Jest wiele rozwiązań, które mogły być wprowadzone bez łamania prawa. Rządy PiS-u mogły zaznaczyć się w historii Polski pozytywnie, a w każdym razie neutralnie. Przynajmniej dla mnie, choć nigdy PiS-u nie darzyłem sympatią, chociażby z powodu "kłamstwa smoleńskiego", było naturalne, że po rządach "prawicowych" (PO) nastąpią rządy "lewicowe" (PiS). Jak na razie, przynajmniej w sferze praworządności i wymiaru sprawiedliwości, a chyba i generalnie w sferze polityki kadrowej (której "niekompetentny-mierny-wierny" sens przecież bez większych ogródek wyjaśnił był sam Kaczyński) - PiS leczy grypę rakiem. Oczywiste wady III RP ma uleczyć instalowany tu i teraz autorytaryzm. Ja - przy całym swoim krytycyzmie w stosunku do III RP, który, jak pamiętam, był często dużo większy niż Twój - w takie lekarstwo nie wierzę. Toutes proportions gardées (co zaznaczam bardzo mocno, żeby było jasne, że nie dokonuję bezpośrednich porównań, tylko chodzi mi o pewien mechanizm) - republika weimarska na pewno fajna nie była, miała multum wad, ale totalitarne lekarstwo okazało się dużo gorsze. A tak na marginesie, spotkałem się z opinią, że propozycja Pana Prezydenta może mieć drugie dno (a właściwie trzecie, oprócz tego, które wpadłem sam kilka postów temu). W sytuacji, gdy nie będzie 3/5 w Sejmie, sędziów do KRS wyznaczy, zgodnie z pisowską nowelizacją minister Ziobro. Zaznaczam jednak, że tej opinii nie sprawdzałem.
  7. A jaki wniosek?
  8. A w jakich to okolicznościach miało to nastąpić?
  9. Poniżej zamieszczam kopię wpisu ze strony która mi nasunęła taki wniosek. " Pocztówka przedstawia plac imienia Aleksandra hrabiego Fredry (obecnie Prospekt Szewczenki). W latach 1871-1944 nosił on nazwę placu Akademickiego. Na pierwszym planie widać fragment skweru i pomnika A. hrabiego Fredry (wzniesionego przez L. Marconiego w 1897 r.). W tle, począwszy od lewej strony budynek nr 28 przy ówczesnej ulicy Akademickiej (zbudowany w 1897 r. przez Jakuba Bałłabana). Od 1912 r. w budynku mieściło się kino „Korso”. Następnie można zobaczyć budynek nr 25 przy ul. Akademickiej, wzniesiony w 1911 r. przez architekta Jana Szulca; perspektywę ul. Fredry; budynek nr 27 na rogu dawnych ulic Fredra i Łozińskiego (zbudowany w latach 1908-1909 wg projektu Zbigniewa Brochwicz-Lewińskiego). W latach 1909-1939 mieściła się tu słynna kawiarnia „Szkocka”; perspektywę ul. Łozińskiego, wytyczonej w 1913 r. na miejscu parku, który otaczał pałacyk Fredry. " Link do strony z wymieniona pocztówką: http://www.lvivcenter.org/pl/uid/picture/?pictureid=104
  10. Z tego podanego przeglądu wynika, że różnie to bywa w różnych krajach i różnie na poziomie różnych sądów. Punktujący z "Iustitii" nie wdali się jednak w szczegóły a te chyba są istotne. Weźmy taką Szwecję, kraj na dalibóg daleki od prawicowych zapędów, jak konkretnie to tam wygląda? Ale to znaczy, że zmiany nie tyle są złe, tylko są złe bo robi je PiS - "a wiemy jaki ma w tym cel". Jakby robiono to w innym kraju i jakby robiła to jakaś radykalna partia lewicowa to uznalibyśmy, że niewiele się dzieje bo to jednak nie: "PiS"? Dla mnie jest faktem, że najbardziej skażone pewnym podejściem "bonzowskim" są: lekarze, nauczyciele, komornicy i sędziowie. Przez kogo ci ostatni byli rozliczani i dyscyplinowani? Bo jak robią to tylko koledzy to trudno mówić o próbie rzetelnej egzekucji. Ilu sędziów straciło swe stanowisko po interwencji odpowiednich ciał instytucjonalnych samych sędziów?
  11. Nic wówczas raczej nie zmieniano, bo niby czemu miał być tam w 1871 r. akurat plac Fredry? Była sobie ulica Fredry, była ulica Akademicka (ta gdzieś od 1875 r.; dawniej wyższa i niższa ulice św. Jana) i był oczywiście plac Akademicki. Aż postanowiono w 1879 r. wystawić pomnik autorowi "Trzy po trzy" i ustawiono go ostatecznie z wielką fetą w miejsce studni na placu Akademickim (w 1897 r.). Podejrzewam, że później w obiegu pojawiła się nowa (równorzędna) nazwa wzięta od stojącego tam monumentu. Na tyle dobrze utrwalona, że nazwa zaczęła się pojawiać w przewodnikach, które niekoniecznie bywały ścisłe co do podawanych informacji. Czy szła za tym jakaś zmiana w oficjalnym miejskim nazewnictwie - nie wiem. W takim przewodniku z 1926 r. (Lwów, "Reklama Polska",; wyd. u Antoniego Gojawiczyńskiego), na stronie poświęconej lwowskim kawiarniom możemy wyczytać, iż rzeczona "Szkocka" mieściła się przy ul. Fredry 9. Adres z placem Akademickim nr 9 utrwalił się za sprawą lwowskiego przewodnika Mieczysława Orłowicza (wydanym w 1925 r.), który wydał całą serię ciekawych i poczytnych przewodników, za jego "lekcją" stoją jego lwowskie fragmenty biograficzne i praca w odpowiednim urzędzie II RP - był on szefem Samodzielnego Referatu dla Spraw Turystyki w Departamencie Ogólnym Ministerstwa Robót Publicznych. I teraz, albo uznajemy jego autorytet, albo ktoś (wielu biografów) nie zadało sobie pytania dlaczego w tak zbliżonych czasowo przewodnikach, mamy tak różne adresy? I nawet świadectwa matematyków zaglądających wówczas do "Szkockiej" nie muszą być wiarygodne. Kto pamięta jaki numer i dokładny adres ma jego ulubiony bar? Przy praktyce, że w tych czasach często na danym budynku widniał li tylko numer bez nazwy doń przypisanej, w przypadku lokalu znajdującego się u zbiegu ulic przy jakimś placu, łatwo o różną interpretację prawdziwego adresu. Ciekawe czy ktoś bardziej wnikliwie podłubał przy zagadnieniu tego adresu, sprawdzając w lwowskich papierach magistrackich?
  12. Jeszcze o butelkach wody mineralnej (odnotowane wcześniej przez Gregskiego). https://noizz.pl/spoleczenstwo/miriam-shaded-zobaczyla-symbol-islamu-na-wodzie-zywiec-zdroj/3bhcf1x Z innej beczki: herb i flaga Singapuru. Etymologia chyba raczej nie islamska: "The crescent represents a new moon, which reflects "a young nation on the ascendant" (cyt. za https://en.wikipedia.org/wiki/Coat_of_arms_of_Singapore), choć mieszkańcami Singapuru są także muzułmanie (mniejszość malajska).
  13. Co jakiś czas ma miejsce w Europie (jak dotychczas, nie licząc piątego w Chicago) kongres International Congress on Construction History (najblizszy odbędzie się w 2018 roku w Brukseli). Na stronie hiszpańskiej Sociedad Espańola de Historia de la Construcción udało mi się znaleźć bibliotekę z materiałami z I Kongresu w Madrycie w 2003 roku. Jest w niej wiele interesujących opracowań, m.in. to dotyczące analizy statycznej konstrukcji okna gotyckiego czy to poświęcone pracom Bernadino Baldiego (XVIw.) i Philippe de La Hire (XVIIw.) w zakresie statyki łuków, lub znaczeniu żebra w sklepieniach gotyckich (tutaj zaciekawiło mnie m.in. odniesienie do trzech hipotez stawionych przez Umberto Eco w jego "Nieobecnej strukturze": 1. żebro podtrzymuje sklepienie, 2. żebro nie podtrzymuje niczego, 3. żebro podtrzymuje sklepienie w trakcie wznoszenia budowli jako konstrukcja tymczasowa).
  14. W innych krajach europejskich nie ma PiS i nie trwa od dwóch lat operacja przejęcia kontroli przez jedną partię nad całą władzą sądowniczą. Nie było także całego cyklu naruszeń konstytucji. I bieżących pomysłów z wygaszeniem całego składu SN, skróceniem konstytucyjnej kadencji członków KRS itp., czyli całego, kolejnego kompleksu naruszeń konstytucji. [Odsyłam do ostatniego, podanego przeze mnie linku]. Nie ma "instytucji" nieformalnie najważniejszej osoby w państwie, która bez jakichkolwiek dowodów rzuca publicznie oskarżenia o zdradę i morderstwo. A chce mieć już niczym nieograniczoną władzę. Nieco inna kultura polityczna i prawna, powiedzmy. Gdybym żył w Danii mógłbym się teoretycznie zgodzić, że Małgorzata II będzie powoływała sędziów bez pytania nikogo o zgodę (tak nie jest, to tylko wymyślony przykład), bo raczej miałbym pewność, że niczym to w tamtejszych warunkach politycznych i prawnych specjalnie nie grozi. Że tak powołani sędziowie będą w Danii niezawiśli. Kaczyński to jednak nie Małgorzata II. Można oczywiście argumentować, że np. w USA sędziów Sąd Najwyższego powołuje prezydent, za "radą i zgodą" Senatu. Ale trudno sobie wyobrazić sytuację, w której nowy prezydent odwołuje według swojego widzimisię cały skład tego sądu, nieprawdaż? Kwestie powoływania sędziów - można zerknąć do podręczników do prawa konstytucyjnego porównawczego, a idąc po linii najmniejszego oporu i - do korespondencji "twitterowej" między "Iustitią" a Ministerstwem Sprawiedliwości, w której "Iustitia" sprawdzała i punktowała propagandę ministerstwa: http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/554142,sad-sedziowie-twitter-powolywanie-iustitia.html Czy jakieś ogólne podsumowania: http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/1019601,reforma-sadownictwa-organizacja-sadownictwa-w-innych-krajach-ue.html Kwestie zarzutów i sedno problemu - sugeruję przejrzeć wczorajsze wystąpienia sejmowe. Szczególnie polecam wystąpienie Dariusza Zawistowskiego i spokojną, dobrą analizę prawną w nim zawartą. Sam nic lepszego raczej nie napiszę, zatem z czystym sumieniem mogę odesłać do tego przemówienia, bo per saldo zawiera także moje poglądy na to, co się aktualnie dzieje (w tym na zagadnienie naruszania konstytucji oraz podziału i równoważenia władz): https://www.youtube.com/watch?v=dPq1cds8lJM
  15. Sz. Szyszman w "Zamku najeziornym" pisał o Połowcach wspomagających Leszka Czarnego. Jakie źródło o tym mówi?
  16. Musi się euklides nieco zdecydować, w danej chwili należy się do kasty prawniczej albo do sędziowskiej, nie każdy prawnik to sędzia, prawnik który został sędzią - do jakiej kasty przynależy? Zupełnie nie wiem jaki jest związek pomiędzy strachem spowodowanym pisaniem na tym forum a szybkością odpowiedzi pracowników danej stacji telewizyjnej. Atoli ja cieszę, że mamy taki pluralizm mediów, jak już intervojager będzie miał zdjęty zakaz z korzystania z sieci w bibliotece, tudzież uda mu się skorzystać z innej formy dostępu to niech nie zapomni o nas i podzieli się otrzymaną odpowiedzią z Radia Maryja. Kuriozalności ciąg dalszy, oto mamy reformę sądownictwa w Polsce, by ją zrozumieć musimy zajrzeć koniecznie do książki pewnego francuskiego pisarza gdzie napisał o "trollu", choć wedle euklidesa wówczas tego terminu w takim znaczeniu nie było. Książka traktuje o wywiadzie królewskim i jak się ma to do zmian w składzie KRS w dzisiejszej Polsce - nie pojmuję. Przy okazji dostaliśmy informacje o cennych wykładach pewnego profesora, którego wywody dowodzą; moim zdaniem; iż niektórzy dawno już oderwali się od rzeczywistości, i nie po drodze mi z tego typu prawicą. Jak rozumiem główny zarzut związany jest ze zwiększeniem prerogatyw władzy wykonawczej (w osobie danego urzędnika) i władzy uchwałodawczej względem sądownictwa? Czy rzeczywiście są to jednak aż tak nieznana w świecie rozwiązania? Kto decyduje o składzie sądów najwyższych w różnych krajach europejskich?
  17. Kiedy Charlie Chaplin przybył do Nowego Jorku na występy artystyczne z grupą aktorów zaangażowanych przez Freda Karno (właściwie: Fredericka Johna Westcotta) zwrócił uwagę na kilka szczegółów jakie miały ówczesną wielkomiejską Amerykę odróżniać od znanego mu świata londyńskiego czy paryskiego. To co mu się głównie rzuciło w oczy to tempo. Chaplin miał nawet opory przy zamawianiu w restauracji, uważając że za sprawą jego angielskiego akcentu i wolnego mówienia (w porównaniu do innych) nie zostanie zrozumiany. "To szybkie tempo było mi obce. W Nowym Jorku właściciel nawet najmniejszego przedsiębiorstwa pracuje żwawo. Czyściciel butów żwawo macha ściereczką, barman żwawo podaje piwo, posuwając je ku nam po gładkiej powierzchni baru. Obsługujący w kiosku z napojami, przyrządzając słodowane mleko z jajkiem, zachowuje się jak podniecony żongler. W furii szybkości porywa szklankę, atakuje wszystko, co do niej wlewa - ekstrakt waniliowy, kulkę lodów, dwie łyżeczki słodu, surowe jajko, które wrzuca błyskawicznie, potem dolewa mleka, całość potrząsa w naczyniu i podaje w niespełna minutę". /tegoż "Autobiografia", Wrocław 2011, s. 108/ Trupie aktorskiej nie szczególnie się początkowo wiodło. Amerykanie nie polubili wystawianego przez nich skeczu "The Wow-wows", który był specjalnie przygotowany dla amerykańskiej publiki. Chaplin, który grał w nim główną rolę czuł się wyjątkowo sfrustrowany, pomimo całkiem dobrych recenzji Sime'a Slivermana. Podobnie czuła się i reszta zespołu: "Wchodziliśmy i wychodziliśmy z teatru jak winowajcy". I można by rzec, że przy tych ponurych perspektywach zadziałał efekt "american dream": "Amerykanin jest optymistą pochłoniętym niecierpliwymi rojeniami, niezmordowanym w stałym próbowaniu. Ma nadzieję zrobić szybko 'harmonię pieniędzy'. Grać i wygrać! Wypłynąć na wierzch! Opylić! Zrobić forsę i wiać! Kręcić w czymś innym! A jednak ta niepowściągliwa postawa zaczęła mnie pokrzepiać na duchu. Rzecz paradoksalna, w wyniku naszej porażki poczułem się lekki i nieskrępowany. W Ameryce było tyle innych możliwości. Dlaczego miałbym trzymać się aktorstwa? Nie byłem przywiązany do sztuki. Trzeba kręcić w czymś innym! Zaczynałem odzyskiwać pewność siebie. Cokolwiek by się nie stało, byłem zdecydowany pozostać w Ameryce". /tamże, s. 110/
  18. Właściwie to wypadałoby jakoś jasno to wszystko podsumować. Ową olbrzymią literaturę to można sprowadzić właściwie do jednego cytatu (tu ukłon w stronę Administratora). Otóż na politechnice uczą że "Organizacja jest to taka całość której wszystkie elementy współprzyczyniają się do realizacji jej celów". Można państwo czy coś innego podzielić na n elementów czy też na owe ulubione 3, ale musi istnieć jakaś koordynacja. Zatem kto ma być tym koordynatorem? Nasuwa się sugestia że jakaś silna jednostka. Brr. Poza tym to może ktoś wskazać gdzie i kiedy istniał taki trójpodział, choćby w uproszczonej formie? No i poza tym chyba powyższe posty wykazały że to co pisał Monteskiusz to raczej pic na wodę. (ten zwrot jest od pewnego czasu używany w parlamencie, a więc jak najbardziej parlamentarny) Jak można podejrzewać kogoś kto duszą, ciałem i umysłem należał do kasty sędziowskiej o to że chce oddzielić władzę ustawodawczą od sądowniczej. Na to rzeczywiście potrzebna jest obszerna literatura.
  19. Ostatni tydzień
  20. Odpowiedź otrzymałeś od razu. Przynajmniej moją ("nijak" z pierwszego postu). Czy uznasz tą odpowiedź za słuszną, Twoja sprawa. Moim zdaniem operacje PiS wokół władzy sądowniczej już od dawna stanowią dosyć ewidentne naruszenie zasad podziału i równoważenia władz. I generalnie kompletną samowolę prawną. Chociażby ostatnia faza tych działań (czyli dziś zgłoszona propozycja Prezydenta) to prawdopodobnie odkrywcza koncepcja całkowitego pomieszania kolejności działań, właściwych dla trybu ustawodawczego w normalnym państwie (według rzecznika Prezydenta projekt zmian w ustawie o KRS może być procedowany przed podpisaniem tej ustawy). Zmienić ustawę, której jeszcze nie ma, jest aktualnie w stanie sui generis "zawieszenia prawnego", bo oczekuje po uchwaleniu na podpis, weto lub skierowanie do TK w trybie kontroli prewencyjnej. Dobre. Zagadnienie tej zasady (podziału) ma olbrzymią literaturę, polską i obcą, której pobieżne chociażby omówienie wymagałoby napisania sporej rozprawki. Generalnie co do rozumienia tej zasady większość jest zgodna, że chodzi o organizacyjne, personalne i funkcjonalne rozdzielenie władz, a jednym z jej ojców jest Monteskiusz. Aczkolwiek w doktrynie można spotkać także oryginalne poglądy (np., że o podziale możemy mówić wyłącznie w warunkach amerykańskiego "separation of powers", którego Monteskiusz jakoby nie był twórcą, a w Europie to raczej równoważenie, nie typowy podział). Ale to raczej poglądy odosobnione. Za aktywność Euklidesa, który całą złożoność tego świata próbuje opisać za pomocą jednej książki, myślę, że trudno większości stałych uczestników forum odpowiadać. Secesjonista próbuje z Euklidesem jakoś merytorycznie dyskutować, ja raczej nie mam na to siły. Poszukiwać prawdy w Telewizji Trwam, czy Radiu Maryja nikt Ci nie może zabronić, aczkolwiek ja osobiście sugerowałbym szersze spektrum i metodę krytycznego porównywania źródeł informacji. Z powodu Twoich problemów z internetem jest mi przykro, ale sądzę, znając sytuację w zakresie usług internetowych w Polsce Anno Domini 2017, że jakoś sobie z czasem poradzisz.
  21. Szybciej otrzymałem odpowiedź z wiadomości z radia Maryja, niż od was. Bo zamiast odpowiedzieć na moje pytanie, zastawiacie się czy Monteskiusz, o którym uczyłem się na historii w ogólniaku jest trolem czy nie. To mój ostatni post. W biblotece dostałem zakaz korzystania z internetu. Nie każdy administrator sieci komuputerowej w instytucjach publicznych ma zielone pojęcie o zabezpieczeniach sieci LAN, o rozróżniniu myszki od klawiatury nie wspominając. Boję się po za tym pisać cokolwiek na waszym forum, z uwagi, iż tym razem odpowiedź na moje pytanie uzyskam szybciej z telewizji Trwam, niż od was:)
  22. Historia strzelców łotewskich jest sama w sobie dosyć ciekawa. Formacje powstałe w ramach armii rosyjskiej na fali patriotycznego, antyniemieckiego uniesienia, dzielnie się biły z Niemcami w czasie pierwszej wojny światowej. Później, w istotnej części uległy bolszewizacji, stając się gwardią pretoriańską rewolucji. Ogólnie można o nich poczytać w Wikipedii, czy chociażby w: J. Rutkiewicz, Wojsko łotewskie 1918-1940, Warszawa 2005; czy T. Paluszyński, Walka o niepodległość Łotwy 1914-1921, Warszawa 1999. W tym miejscu chciałbym jednak podyskutować nie o formacji, jako takiej, ale o ciekawym zjawisku. Na pozór nieprawdopodobnym, biorąc pod uwagę fakt, że strzelcy byli postrzegani jako najwierniejsi z wiernych, stojących u boku Lenina (inna sprawa, że Stalin zajął się później wieloma z nich "po swojemu"). Otóż można odnotować przypadki, że służący w "czerwonych", łotewskich oddziałach strzeleckich służyli później w armii niepodległej Łotwy (lub w formacjach aizsargów). Z naszego punktu widzenia to trochę tak, jakby Roman Łągwa zaciągnął się po radzieckim epizodzie do armii II RP i zrobił w niej karierę pod okiem marszałka Piłsudskiego. Oczywiście, sprawy były zróżnicowane, np. niżej wymieniony Gustavs Mangulis prawdopodobnie przeszedł linię frontu i oddał się do łotewskiej niewoli. Ale - jaka była skala zjawiska i co o nim możemy powiedzieć? Przykłady (łotewska lub rosyjska Wikipedia): Pēteris Avens, Gustavs Mangulis, Antons Martusēvičs (ten zawędrował do armii litewskiej), Andrejs Auzāns.
  23. Doceniam wolę wyjaśnienia, ale niezależnie czy SK, SB, czy RWD, raczej nie przewiduję, abym się szczególnie zaangażował w remonstracje i sekrety króla. Ale kontynuuj, kontynuuj, zawsze miło poczytać coś oryginalnego.
  24. Książka na którą się powołuję była pisana jakieś 30-40 lat temu. Wtedy nie było jeszcze internetu i słowa troll nie używano, przynajmniej w interesującym nas kontekście. Jednak działalność Monteskiusza dzisiaj nazwalibyśmy niewątpliwie trollowaniem. Przytoczony przeze mnie tekst chyba o tym świadczy. A co do tych 1/3 to, przyznaję Szanowny Administratorze, że mnie pognębiłeś. Bo nie wiem.. Tu nie chodzi o sekrety króla tylko o służbę która się nazywała "Sekret Króla". Może, Szanowny Bruno, lepiej do ciebie trafi skrót SK, przez analogię do SB. Bo to coś podobnego, tyle tylko że owe SK reprezentowało kilkakrotnie wyższy poziom niż to SB. Poza tym to jest to forum historyczne i na pewno lepsza zabawa jest kiedy się sięga 200 lat wstecz bo wszyscy zainteresowani już nie żyją. A o ciekawych czasach to lepiej czytać niż w nich uczestniczyć.
  25. Pozwolę sobie zgłosić swoje désintéressement w stosunku do remonstracji i sekretów króla, ale zwracam uwagę, że żyjemy w naprawdę ciekawych czasach i nie trzeba grzebać w historii, aby się setnie bawić. Interesujące zagranie (tym razem znowu raczej finezja, mniej bejsobol). Dosyć ryzykowne, ale fajne. Zysk: znowu w świat leci informacja, jacy to my (Kaczyński) jesteśmy fajni i ustępliwi, tudzież jak to Pan Prezydent wybił się na niepodległość, elektorat się cieszy, następuje wizerunkowa legalizacja całej, dosyć obrzydliwej operacji, opozycja jest w kropce (no bo co z tym ma sensownego zrobić?). Ryzyko: potrzeba 276 głosów (zakładając, że wszyscy są obecni, bo projekt mówi zdaje się o większości kwalifikowanej tylko "obecnych na sali"). Po wyborach było PiS 235, Kukiz 42. Razem 277. Plan zakłada, że tych, którzy opuścili te kluby da się łatwo skaptować. Pewnie tak. Ale może coś nie wyjść.
  26. Nic nie tłumaczyłem, wkleiłem jedynie z Wiki.... Może z tego wniosek że w 1871 zmieniono na Akademicki a w przewodniku użyto nieaktualnej nazwy? Myślę że nr 9 wskazuje na to że taki błąd mógł mieć miejsce.
  27. Wręcz odwrotnie - temat jest bardzo wąski, poprosiłem o cytat w którym Monteskiusz został tak nazwany, euklides cytatu nie podał, a już myślałem, że obejdziemy się bez "Sekretu...". Atoli czekamy... Jak to wyliczono?
  28. Nie trzeba mi podkreślać wiem co to kryje się za słowem: "lwowska". W 1944? zmieniono?? To chyba żart... Otóż moje pytanie wzięło się stąd, że jeszcze w 1930 r. kawiarnia "Szkocka" mieściła się gdzie indziej, przynajmniej według "Lwów. Przewodnik orjentacyjny" (wydany Nakładem Gminy Król. Stoł. Miasta Lwowa 1930). Tamże na s. 12 czytamy: "Kawiarnie: Wiedeńska, ul. Hetmańska 14; Roma. ul. Akademicka 25; Szkocka, pl. Fredry 9".
  1. Pokaż więcej aktywności