Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie   

  1. Dziś
  2. Henryk Wierciński pisywał artykuły głównie o kwestiach rolniczych i ekonomicznych, czasami zdarzały mu się traktujące o etnografii czy historii. W swych pamiętnikach odnotował kwestie zarobku dziennikarskiego. Wedle jego relacji: "Kurier Lubelski", ok. 1875 r., - nie płacił honorarium (jak zauważa sam autor nie zabiegał o to, gdyż utrzymywał się z gospodarstwa wiejskiego) "Gazeta Polska", po 1875 r. - początkowo 5 gr od wiersza, potem 6 groszy "Niwa", 1876 r. - 4 kopiejki za wiersz "Rola" - 4 kopiejki za wiersz "Gazeta Warszawska" - 3 kopiejki za wiersz. I jego podsumowanie tego typu zarobkowania: "Mając pewną łatwość pisania, przy honorarium, które wynosi średnio około rsr. 6 za arkusz pisma, można by w spokoju niezły ciągnąć dochód z pióra, gdyby odosobnienie na wsi, nieustanna dystrakcja kłopotami codziennego gospodarstwa domowego, jakich jedynie uniknąć by można w mieście - pozwalały na poświęcanie dłuższego czasu pisaniu. 3-4 godzin dziennie poświęconych pisaniu, przynosi mi 5—6 rubli. Gdyby więc był zawsze materiał pod ręką, każda praca znalazła miejsce w druku, spokojny byt z pióra łatwo mieć by można (...) Średnie wynagrodzenie za artykuł gazeciarski przynosi mi 3—5 rubli (...) Gazeta Rolnicza” drukuje [mi] średnio wierszy 2000 = 60 rubli rocznie. „Rola” skwapliwiej bierze się do pisma mego i zwykle drukuje od ręki. Płaci 4 kop. za wiersz — jest to więc jedno z najwyższych wynagrodzeń za pracę literacką, jakie otrzymuję. Współpracownictwo w „Roli” przynosi rocznie 80—·100 rubli". /A. Zajączkowski "Wynagrodzenie literackie w drugiej połowie XIX wieku", "Przegląd Historyczny", T. 81, nr 3-4, 1966, s. 269/
  3. Wczoraj
  4. Kto się faktycznie poddał w Tunisie? Hans Jürgen von Arnim
  5. Wg. forum Feldgrau, jeśli dobrze odczytuję, to wzmocniona 2. i 8. batalionem karabinów maszynowych grupa bojowa, zmontowana na bazie 200. pułku zmotoryzowanego ze składu 15. DPanc. Za: http://www.feldgrau.net/forum/viewtopic.php?t=17015 Zasadniczo DAK (a później Grupa Pancerna "Afryka") miało dobry zwiad elektroniczny i było dobrze poinformowane o ruchach przeciwnika. Do stycznia 1942 r. (kiedy War Office zmieniło kody), przejmowano większość brytyjskiej komunikacji radiowej aż do szczebla dywizji. 621. kompania wywiadu radiowego kpt Seebohma (włączona w skład 10. pułku wywiadu pancernego) przejmowała komunikację nawet do szczebla kompanii, będąc dzięki temu uszami Rommla. 10 lipca 1942 r. większa jej część, w tym kapitan, dostała się do niewoli. Kitchen pisze, że była do strata, której nigdy nie udało się wyrównać. Osobna kwestia to niefrasobliwość Brytyjczyków w przestrzeganiu dyscypliny radiowej. Głupi przykład: użycie identycznego hasła do natarcia w operacjach "Brevity" i "Battleaxe", które następowały chronologicznie po sobie ("Peter"). Zmieniło się to po tym jak odkryli skalę inwigilacji meldunków, po przejęciu sprzętu 621. kompanii. Alianci tymczasem dysponowali coraz lepszymi i pełniejszymi informacjami z Ultry. Gdy Rommel w marcu 1943 r. w Tunezji chciał rozbić koncentrację wojsk 8. Armii przed linią Mareth, wydając jej bitwę pod Medenine, poniósł sromotną porażkę, tracąc większość swoich odwodów pancernych. Plan był dobry i atakującym sprzyjała pogoda (poranek był silnie mglisty), natomiast Montgomery wiedząc o nim zawczasu, podciągnął dywizje i skoncentrował artylerię armijną. Efekt był druzgocący dla obu feldmarszałków: Rommla i Kesselringa. Ten pierwszy zdecydował się w następstwie bitwy opuścić Afrykę, oficjalnie na leczenie w Alpach, ale też by przekonać Hitlera do konieczności skrócenia linii frontu. Hans von Luck o wylocie Rommla: "Łzy tego wielkiego, a teraz tak szalenie przygnębionego człowieka wzruszyły mnie bardziej niż wszystko inne, co dotychczas widziałem na wojnie". Kesselring: "Medenine było ostatnim atutem w naszej tunezyjskiej talii. Nie możemy już dłużej mieć nadziei, że przez kolejny rok uda nam się utrzymać wojnę z dala od Europy i Niemiec." Brytyjczycy natomiast pisali wówczas o "pierwszej doskonałej bitwie", podczas której czołgi brytyjskie "nie musiały się ruszyć nawet o centymetr". Za: "Afryka Północna 1942-43" Rick Atkinson, str. 397-398 To zależy czy oddział posuwa się w natarciu czy zajmuje pozycje. Zależy to też od zasięgu łączności radiowej, która jest podatna na uwarunkowania terenu - kaniony, wzgórza, góry, lasy - oraz pogody. Na pewno rozpoznanie może wysforować się dalej/głębiej przed swój zasadniczy oddział na płaskiej przestrzeni. W Normandii, w "bocage", każde pastwisko otoczone żywopłotami stanowiło oddzielne pole bitwy. Wysłanie zwiadu dwa żywopłoty "do przodu" de facto odcinało go od własnych sił. Warto by przewertować pod tym kątem podręczniki walki piechoty, najlepiej z późnego 1944 lub 1945 r. Andreas mógłby tutaj pomóc wiedzą i informacją.
  6. Tu wszystko ładnie przedmówca pisze. Ktoś inny zastanawia się po co przedmówca to robi? Rozchodzi się o to, co już sam Adam Mickiewicz wiedział. To zagadka dla przedmówcy. Ona trudną nie jest.
  7. Cóż, poldas napisał, że pseudonim jest nieczytelny, ja podałem kilka osób dla których był on czytelnym. Nigdy nie spotkałem się w literaturoznawstwie ze stwierdzeniem, że pseudonim literacki musi być czytelny i zrozumiały. To koncepcja autorska poldasa czy opiera się na czyjejś opinii? Tak na marginesie... Bez wątpienie istnieje wiele nazwisk bardziej znanych, ja podałem takie jakie są związane z twórczością Korczyńskiego. Nie mnie oceniać kto znany a kto nie, wszystko zależy od zainteresowań, atoli zdaje mi się że współzałożyciel tzw. Biblioteki Załuskich, to nie jest postać aż tak anonimowa.
  8. Przedmówca mnie nie rozumie, albo "rżnie głupa". Są bardziej znane imiona i nazwiska. Dlaczego przedmówca podaje coś, co mało komu mówi? Mam to traktować jako spam? No dobra; Co to jest "spam"? O definiowaniu spamu może poldas napisać w stosownym temacie: "SPAM" w dziale "Dysputy filozoficzno-społeczne". secesjonista
  9. Dla mnie jest oczywistym, że Józef to nie Zbigniew, i staje się oczywiste, że poldas zaczyna spamować.
  10. Nie do czego, tylko do kogoś. Eisenhower. Istota pytania pozostaje bez zmian.
  11. Wiesz co? Dla mało kogo pojęcie Władysław Studnicki i jego dokonania, są czytelne. Załuski? Czyżby Zbigniew? "Siedem polskich grzechów głównych". Że Roman Pollak? To ja dodaję do układanki Sydneya Pollaka. Tu się rozchodzi o to, co jest oczywiste. Twórca ma być zrozumiały.
  12. A to "srata tata" do czego się odnosi, bo nie pojmuję merytorycznej treści tego wstępu?
  13. Dla Janiny Kozłowskiej-Studnickiej był czytelny, dla Józefa Jędrzeja Załuskiego był czytelny, dla Romana Pollaka był czytelny... widać podchodzili do tego w zbyt uproszczony sposób, nie tak erudycyjnie i krytycznie jak poldas.
  14. Srata tata - Spadła jakaś bomba na Watykan? Edit: Bardzo proszę o powstrzymanie się od takich sformułowań. Dziękuję w imieniu wszystkich. // mch90
  15. Że nie jest czytelny.
  16. W czym przesadził?
  17. W temacie "Zbombardowanie klasztoru na Monte Cassino mch90 napisał: To chyba jednak chodzi o sierpień 1943 r., i o oświadczenie Departamentu Stanu, w którym informowano o powołaniu Amerykańskiej Komisji Ds. Ochrony i Ratowania Artystycznych i Historycznych zabytków. Można w nim było przeczytać m.in.: "Komisja może zostać zobligowana do skierowania do Sztabu Generalnego Armii przedstawicieli muzeów i historyków sztuki, tak by, o ile nie będzie się o to kłócić z potrzebami militarnymi, ochraniać prace o wartości kulturalnej w krajach okupowanych przez armie państw sprzymierzonych". Po zbombardowaniu Rzymu, Mediolanu i wreszcie Neapolu, Eisenhower dał się przekonać i 23 grudnia wydał stosowne zarządzenie: "Do wszystkich dowódców. Walczymy dziś w kraju, który wniósł swój wkład do dziedzictwa kulturowego Stanów Zjednoczonych; kraju bogatym w zabytki,które w chwili swego powstania, jaki teraz, po upływie setek lat, ukazują rozwój naszej cywilizacji. Należy im się szacunek, na ile pozwala na to wojna. Jeśli mamy wybierać między zniszczeniem słynnej budowli a poświęceniem naszych ludzi, to wybieramy życie ludzi. Lecz nie zawsze wybór jest łatwy. W wielu wypadkach można oszczędzić zabytki bez narażenia na uszczerbek potrzeb operacyjnych. Nic nie może zbić argumentu konieczności wojskowej.Takie jest prawo. Tyle że określenie 'konieczności wojskowej' niekiedy bywa używane w kontekście wygody wojskowej czy nawet osobistej. Nie chciałbym, by zasłaniała ona niedbałość czy obojętność. Obowiązkiem wyższych dowódców jest ustalenie przy pomocy oficerów AMG lokalizacji pomników historycznych, czy to tych znajdujących się bezpośrednio przed linią frontu, czy też na terenach przez nas okupowanych. Informacja ta nakłada na wszystkich dowódców obowiązek postępowania w duchu tego listu". /R.M. Edsel "Na ratunek Italii", Warszawa 2014, s. 67 i s. 99/
  18. Jeżeli twórca danego dzieła nie potrafi przekazać tego co pomyśli jego głowa, to czyj problem.? Twórcy, a nie odbiorcy. Korczyński przesadził. Zresztą Adam Mickiewicz też w "Dziadach". Podobna forma "odlotu".
  19. Oraz z foo fighters. Znam wytłumaczenie, ale najpierw zapytam. Skąd przedmówca powziął takie spostrzeżenie?
  20. Zapomniany, a ciekawy, polski poeta zamiast zwykłego pseudonimu uzył prostej zgadywanki: "Imię ma z raju Ski ogon przezwiska Rok wspacznie głową Czyn w środek wciska". Któż zacz?
  21. Jednym z bardziej znanych dzieł będących katalogiem cech i umiejętności jakie ma posiąść rycerz to "Disciplina clericalis" Petrusa Alfonsusa, nadwornego medyka angielskiego władcy Henryka I. Wszystko zawarł on w "siódemkach". Mamy zatem siedem sztuk wyzwolonych, siedem mądrych reguł czy siedem sprawności. Zatem idealny rycerz winien: jeździć konno, strzelać z łuku, pływać, walczyć, polować z sokołem, pisywać poezję i grać w szachy. To strzelanie z łuku - to specyfika angielska czy pojawia się to w innych krajach?
  22. A dla mnie - tak, a spory o interpretacje pojęć w tej kwestii - nieszczególnie mnie pociągają, słusznie czy nie rozstrzygnęła je praktyka językowa.
  23. Dlaczego to akurat amerykańscy lotnicy podczas swych misji mieli do czynienia z aniołami a niemieccy - nie?
  24. Gdybym nie przeczytał drogi Panie wczesniejszych postów to bym nie wysilał się z pisaniną. Rozróżnienie na "holocaust" i "Holocaust" / w ujęciu Żydów i II WŚ/ własnie datuje się na lata 60-te , jesli masz Pan inne informacje to prosze o zródła, samo zaprzeczenie nic nie jest warte Dla uzytkowników moze kontekst jest jasny , a może i nie ,zwłaszcza że wczesniej tzn od lat 40-tych pisano o ludobójstwie na różnych etapach II WŚ i niejednoznacznie , natomiast "Holokaust" jest pojęciem okreslającym całość i dziejową wyjatkowość martyrologii Żydów podczas II WŚ,był wydarzeniem jedynym , niepowtarzalnym w historii. Pisanie więc o ludobójstwie Żydów czy o Holokauście to niezupełnie to samo, ponieważ w pierwszym wypadku można mówic o faktach, a w drugim o faktach i ich interpretacji /właściwie dorobionej filozofii czy ideologii/ Na potwierdzenie mogę podeprzeć się wypowiedzią Szewach Weissa który mówił o unifikującej funkcji Holokaustu wśród wspólczesnych Żydów. W ujęciu Eli Wiesel'a naród żydowski został poddany próbie , a pierwszym ocalonym był Izaak syn Abrahama. Innych "holokaustów" wczesniej i pózniej było kilka : afrykański, armeński, w czasie Zimnej Wojny był nuklearny, potem nawet występował ekologiczny .
  25. Tylko co to ma do tematu: "kiedy najwcześniej..."? To, że jakiś termin jest późniejszy niźli opisywane zdarzenia nie zmienia nic, dla ludzi interesujących się tematem jest zrozumiały kontekst takiego a nie innego użycia. Wiele wydarzeń z przeszłości z czasem zyskuje własne nazwy, zatem jak najbardziej można pytać o Holokaust w czasie II wojny światowej, choć wówczas taki termin nie obowiązywał. Nie jest prawdą, że rozróżnienie na "Holocaust" i "holocaust" datuje się na lata sześćdziesiąte XX wieku, warto jednak czytać wpisy poprzedników.
  26. Poastanowiłem odświerzyć temat , ponieważ jest on stale aktualny , ale także wiąże się z wmawianą nam Polakom od jakiegos czasu "współodpowiedzialnością"... Chciałbym zwrócic uwagę że , w dotychczasowej dyskusji przewija się problem semantyczny i lingwistyczny. Twórca tematu zadał ciekawe pytanie "Kiedy i dlaczego zaczęto tak póżno pisać o Holokauście?" , nastąpił po tym szereg postów nie na temat , Dlaczego? dlatego że termin Holokaust jest terminem który / jako oznaczenie ludobójstwa Żydów podczas II WŚ/ do powszechnego użytku tak naprawdę wszedł dopiero w latach 70-tych XX wieku. Termin holokaust oznacza "ofiarę", "ofiarę poprzez ogień", pochodzi z greki/ holokaustos/, wczesniej co ciekawe,użyty był jako określenie dla całości afrykańskich ofiar zamordowanych przez europejskich kolonistów jeszcze w XIX wieku. W prasie amerykańskiej pierwsze użycie terminu "holocaust" w II WŚ ma miejsce w "New York Times" ,w roku 1940 i oznacza "europejskie ludobójstwo " w ogóle ,bez wskazywania na narodowość ofiar. Natomiast w 1943 roku, w manifeście New Zionist of America termin "holocaust" pojawia sie w odniesieniu do żydowskich ofiar , i użyty jest w kontekście postulatu utworzenia wolnego państwa żydowskiego w Palestynie. Należy zwrócić uwagę że te , i następne przykłady użycia tego wyrazu są użyciami "holocaust", a nie póżniejszego, i dzisiaj używanego terminu "Holocaust" oznaczającego zagładę Żydów , i tylko Żydów podczas II WŚ. Następnie i wielokrotnie używano terminów m.in. "Nazi's holocaust";"Hitler's holocaust", "European holocaust" Rozróżnienie zapoczątkowane zostaje przez Eli Wiesel'a ocalonego z zagłady .Po procesie Eichmanna w 1961 roku w Jerozolimie "Holocaust" staje się u niego terminem oznaczajacym ofiarę Żydów postrzeganą wręcz jako część starotestamentowej tradycji . Prawdziwy wysyp historycznych prac z terminem "Holocaust" / w kręgu anglojęzycznym/ następuje : koniec lat 70-tych i lata 80-te, wiąże się to zapewne z wejściem w życie nowych pokoleń, w tym także nowych pokoleń historyków Warto zaznaczyć że w 1985 roku we Francji pojawia się znany i u nas dokumentalny film "Shoah" , ówczesnie kontrowersyjny bo wskazujący na innych niż Niemcy sprawców zagłady. W 1981 roku " Webster's New World Dictionary" po raz pierwszy definiuje "Holocaust" /pisany z dużej litery/ jako "zniszczenie milionów Żydów" Trzeba tez zauważyć że instytut Yad Vashem preferuje konkurencyje określenie "Shoah" / Szoa/ oznaczające w hebrajskim katastrofę. Napisałem to wszystko, bowiem w duzej mierze postrzeganie historii zależy od języka właśnie, dzisiaj kiedy lansuje się wymyślonych "Nazistów" zamiast Niemców , albo nagminne "Polskie Obozy Koncentracyjne", które bywają tłumaczone jako "okreslenie geograficzne ", bez wskazywania na winnych / co jest perfidnym wykrętem/, warto zadbac o precyzyjność i jasność różnych pojęć.] żródła: The Huffington Post . History and Meaning of The Word "Holocaust" Sean Warsch A "holocaust " Becomes "the Holocaust" Wiki
  27. Istnieje, choć przybrała nieco osobliwą formę: Alt Nowawes. A ja zaczynam "Trzeba wydorośleć", czyli siódemkę w cyklu "Wykłady z socjologii historycznej" Marcina Kuli. Tym razem jest o socjalizacji, i oczywiście bardzo interesującą, choć trudno się ze wszystkim zgodzić. Choćby z konstatacją, że komunistyczna utopia pedagogiczna okazała się zadziwiająco nietrwała.
  1. Pokaż więcej aktywności